Hitman – gdzieś pomiędzy platformówką a shooterem

Jak powszechnie wiadomo bardzo znamienną cechą wielu najnowszych czy niedawnych produkcji jest to, iż gry akcji coraz częściej splatają w sobie dwa różne oraz odrębne światy. Tak na chłopski rozum - kiedyś były albo strzelanki bądź też gry platformówki, ja również najlepiej przygodowe. W dzisiejszych czasach teraz twórcy gry, scenarzyści raczą nas zlepkiem obu światów. Jak widzimy na podstawie Hitmana, we wszystkich swoich odsłonach, jak doskonale można połączyć wartką akcję, strzelaninę do ostatniej kropli krwi z tematyką traktującą o mistycyzmie, kontemplacji czy z znowu z drugiej strony bezszelestnym, powolnym skradaniem się w stronę niczego nie podejrzewającej ofiary.

Lecz pamiętajmy i nie popadajmy jednak w absolutny zachwyt. Otóż pomimo wielu, wielu plusów, fabuła gry nie odbiega poziomem od innych w miarę dobrych, lub najlepszych produkcji. lecz mamy tu jednak coś, co przede wszystkim zainteresuje każdego gracza – a to bijatyka, a to strzelanka, czy wreszcie rozważna, wielopoziomowa taktyka. Fabuła emanuje również pewnego rodzaju konsekwencją.

Z początku bardzo często walczymy z jednym celem a na końcu przychodzi nam stawienie zazwyczaj czoła całej grupie złych dla nas przeciwników. Warto jest wspomnieć, iż Hitman podbił serca wielu graczy, choć nie był jakimś przesadnym bestsellerem. Samo stworzenie aż czterech odsłon gry sugeruje, iż każda poszczególna część cieszyła się dużym uznaniem, do tego stopnia, że wydawca postanowił zainwestować w produkcję kolejnych wątków.